Tak, zdecydowanie mam bzika na punkcie peelingów. Chociaż ciężko mi znaleźć taki, który rzeczywiście by "coś robił". I tak za każdym razem wracam do
peelingu kawowego (dla niedoinformowanych, jak go zrobić, mój autorski opis na końcu posta :D).
Dzisiaj weźmiemy pod lupę peeling z
Body Club (o BC pisałam już
TUTAJ) o zapachu ziaren kawy i limonki, oraz peeling większości baaardzo dobrze znany -
Joanna, peeling myjący z grejpfrutem.
CENA. Scrub z
BC dostępny jest zazwyczaj w zestawach, ciężko go dostać pojedynczo (w zestawie zazwyczaj jest masło do ciała, 2xkule do kąpieli, myjka i żel pod prysznic; cena zestawu 30-40zł). Cena samego peelingu mniej więcej
7-8 zł.
Peeling z
Joanny dostaniemy w graniach
4-5 zł, czyli bitwę cenową wygrywa Joanna.
POJEMNOŚĆ. Peeling z BC -
75ml, peeling z Joanny -
100 ml.
ZAPACH. Kto nie wie jak pachną scruby z Joanny niech je kupi, albo chociaż powącha przy możliwe okazji -
cudowne, orzeźwiające, owocowe zapachy. Mój grejpfrutowy pachnie jak prawdziwy owoc, zapach
nie jest sztuczny, zdecydowanie go lubię. Niestety nie mogę powiedzieć tego o BC... mój peeling ma pachnieć ziarnami kawy i limonką. Spodziewałam się orzeźwiającego zapachu, otrzymałam co innego - takie są skutki kupowania przez Internet :D Ten peeling pachnie po prostu.. jak
męski żel do mycia, albo tanie, oczywiście męski perfumy z kiosku,
fuuuuu. Brawa dla Joanny :D
WYDAJNOŚĆ. Raczej produkty
remisują. Obydwa dość szybko się kończą, z resztą wielkością nie grzeszą, więc nie ma co się dziwić.
DZIAŁANIE. KONSYSTENCJA. Peelingi Joanny są
drobnoziarniste, ale jak się nimi mocniej potrze to można osiągnąć całkiem ciekawy efekt. Porównałabym ten scrub do mieszanki
mocno zmielonego cukru z żelem pod prysznic. Natomiast
BC... ja jako gruboskórna, poszukująca dobrze złuszczającego peelingu, gdybym nie przeczytała na opakowaniu słowa "SBRUB" pomyślałabym, że jest to po prostu
żel pod prysznic :D
Baaaardzo mało drobinek peelingujących, przez co efekt średni, może byłby dobry dla cery wrażliwej, bo wątpię, żeby ją podrażnił, ale ja jestem
kompletnie niezadowolona.
 |
| peeling z Joanny |
 |
| peeling z Body Club |
OPAKOWANIE. Joanny - dość twardawa butelka, otwierany do góry korek -
średnio praktyczne i ekonomiczne Ciężko wydobyć resztki produktu, bo "ściskanie" opakowania nic daje, peeling nie zlatuje szybciej, trzeba po prostu poczekaaać. Jeżeli chodzi o
BC nareszcie w czymś wygrywa :D
tubka, z miękkiego tworzywa, łatwo wydobywa się, nawet resztki. Fanfary dla BC, nareszcie w czymś wygrał:D
SKŁADY:
PONOWNY ZAKUP. To nie jest mój pierwszy peeling z Joanny i na pewno nie ostatni.
Po peeling Body Club na pewno nie sięgnę.
PODSUMOWANIE. Zdecydowanie
wojnę wygrywa Joanna, Body Club a-kysz. Polecałam masło z BC, ale scrub odradzam zdecydowanie.
Jak już pisałam, ja lubię peelingi dobrze złuszczające, kupuję często coś sklepowego, ale i tak zawsze wracam do mojego
najukochańszego kawowego (kawowo-cukrowego) peelingu.
przepissss:
mieszamy ze sobą:
kawę (możemy wcześniej zaparzyć, chociaż ja tego nie robię - leniuch :D),
cukier (jeżeli dodajemy cukier to kawy nie parzymy), można dodać
cynamon i do tego wszystkiego dodajemy albo
żel do mycia, albo można zmieszać z
balsamem/masłem do ciała. oliwką - liczy się kreatywność, czym tam chcecie pachnąć. Jeżeli chodzi o proporcje to ja zazwyczaj daję
3-4 łyżki kawy, 1 łyżka cukru. Generalnie
cukru ma być mniej niż kawy, bo wtedy to już w ogóle, tarcie maksymalne :D Po zabiegu: czyścimy łazienkę :D, balsamujemy się, możliwa jest też opcja
peelingu kawowego zafoliowanego, tzn. po peelingu zawijamy się w folię spożywczą, taką z rolki (brzuch, uda, tyłek, co tam chcecie), siedzimy owinięte jak mumia pod kocykiem, żeby było cieplutko i po jakiejś godzinie się odwijamy i nakładamy balsam. Ja foliowania nie praktykuje, bo nigdy nie mam czasu :P
A jak wyglądają Wasze przygody z peelingami? Używacie tego z Joanny, albo z BC? Lubicie peeling kawowy? A może macie swój przepis?:)