Niekoniecznie mowa o oleju kuchennym, otwórzmy swoje horyzonty...
olej na włosy? Ależ oczywiście!
Dla włosomaniaczek to nic dziwnego, toż to każda chciałaby mieć nie jeden, nie dwa, ale całą półkę przeróżnych olei...
W dzisiejszym wpisie co nieco o dwóch produktach - jednym doskonale znanym, aby łatwo móc je porównać -
oleju rycynowym i drugim -
100% oleju z migdałów z BingoSpa.
Na wstępie nieco teorii, czyli jak zbłąkane owieczki, nieolejujące włosy naprowadzić na właściwą drogę.
Olejowanie włosów to nic innego jak po prostu nakładanie oleju na całe włosy, lub tylko na ich końcówki.
Możemy stosować olej przed myciem -
nałożyć na mokre/wilgotne włosy, lub
na suche (należy jednak pamiętać, że nakładanie ich na
nieoczyszczone włosy może powodować, że mniej składników odżywczych przeniknie do włosa), zostawić na jakiś czas i później dokładnie to zmyć, lub nałożyć po myciu
na same końcówki, w celu ich swoistego zabezpieczenia. Oczywiście to musi być naprawdę mała ilość, bo łatwo wtedy włosy przetłuścić - najlepiej sprawdzać metodą prób i błędów jaką dawkę nasze włosy są w stanie przyjąć, co by nie chodzić z przetłuszczonymi włosami. :)
Oleje można nakładać tak często jak to jest potrzebne. Jeżeli mamy włosy bardzo zniszczone możemy nakładać oleje nawet codziennie, warto też pamiętać, że
zima szczególnie źle działa na nasz włos - zimą je wysuszamy od mrozu, śniegu, zimnego wiatru, dlatego wtedy też warto najbardziej zwrócić uwagę na olejowanie.
Jeżeli chodzi o mnie, to
minimalnie trzymam ok. 30 minut olej na włosach, maksymalnie nawet całą noc. Zmywać olej można zarówno odżywką, szamponem z SLSem lub bez, jest to kwestia indywidualna i przyjętej przez nas pielęgnacji, przecież każdy włos lubi co innego. Jeżeli po zmyciu czujemy nadal olej na włosach oczywiście musimy powtórz mycie.
Niektóre
oleje można nawet nakładać na skalp, co może nawet pobudzać wzrost włosów, ale trzeba robić to ostrożnie i nie każdy olej się do tego nadaje. Polecam również
mieszać oleje, jeżeli posiadamy więcej niż jeden. Czasem możemy odkryć dzięki temu naprawdę doskonałą mieszankę, z idealnym dla nas właściwościami.
Rozwieję złudne wrażenie o rozdwojonych końcówkach -
niestety nakładanie oleju ich nie poprawi, jest to skutek nieodwracalny, nie da się tego naprawić - pozostaje nam tylko ich ścięcie.
W swojej włosowej historii przerobiłam niejeden olej, dlatego chętnie się z Wami podzielę moimi wnioskami i doświadczeniami, dzisiaj jak już pisałam
przyjrzymy się olejkowi rycynowemu i olejkowi ze słodkich migdałów z BingoSpa.
Gwóźdź programu numer 1 - olej rycynowy.
Można go zakupić praktycznie
w każdej aptece, na etykietce możemy przeczytać o jego pierwotnym zastosowaniu - jako środku przeczyszczającym na zaparcia ;-) dlatego też nie polecam nikomu karmić włosy tym olejem "wewnętrznie" poprzez jego picie :D
Z tego co się orientuje jest sprzedawany w pojemności
30 g (za ok. 2-3 zł) i 100 g (ok.6-7 zł).
Jest
strasznie gęsty, bardzo tłusty - przez co nakładanie może okazać się dość problemowe i trzeba uważać z ilością, bo może być problem z jego zmyciem. Jeżeli chcemy
możemy rycynę podgrzać, aby miała bardziej znośną konsystencję.
Sam olej jest
humektantem (http://www.biochemiaurody.com/vademekum/humektanty.html), ma w sobie sporo
kwasów tłuszczowych. działa przede wszystkim nawilżająco, wygładza włos, z doświadczenia wiem, że bardzo lubi się z kręciołkami.
Oleju rycynowego
nie nakładam na skalp, dla mnie jest zbyt gęsty. Często
mieszam go z odżywkami, maseczkami, lub nakładam solo na suche włosy na jak najdłuższy czas.
Jeżeli chodzi o zapach -
ma swój charakterystyczny, nic szczególnego,
średnio wyczuwalny, mi nie przeszkadza.
Przeczytałam opinie, że
może przyciemniać włosy, a właściwie włosy wydają się po prostu ciemniejsze, w rzeczywistości koloru nie zmieniają (przez domknięcie łusek włosa).
Gwóźdź programu numer 2 - olej ze słodkich migdałów 100%
Można go zakupić na stronie www.snella.pl jak inne oleje i surowce naturalne, (np. kolagen), w pojemności 10 ml - 11,99 zł, 30 ml - 12 zł, 50 ml - 20 zł.
W porównaniu do oleju rycynowego ma
bardziej przystępną konsystencję, jest mniej gęsty, ale nadal bardzo tłusty, przez co dużo łatwiej się do nakłada. Olej ten stosowałam w nakładaniu
na całe włosy, jak i na skalp (nadaje się do tego idealnie, dzięki lekkiej konsystencji), nie zdarzyło mi się przesadzić z ilością,
bardzo dobrze się go zmywa, zarówno szamponem z SLS jak i bez. Jest to
olej roślinny, tłoczony z drzewa migdałowego. Zawiera
kwas oleinowy, linolowy, palimitynowy, kwas stearynowy, witaminy A, B1, B2, B46, D i E, oraz związki mineralne. Posiada właściwości zmiękczające
(emolient), bardzo
dobrze nawilża włosy, polubiły się z moimi kręciołkami.
Oprócz tego olej można stosować jako
kosmetyk do całego ciała, do twarzy, do dłoni, do masażu, do pielęgnacji skóry dziecka, a nawet leczniczo (egzema, łuszczyca, skóra sucha, swędząca, podrażniona), czyli małe cudeńko w małej buteleczce.
Olej ze słodkich migdałów
nie ma zapachu, ma roczną datę przydatności.
Należy pamiętać, że oleje ze słodkich migdałów
mogą przyczynić się do wypłukiwania koloru z włosów.
 |
| z lewej strony - olej rycynowy, z prawej - olej ze słodkich migdałów |
Post wyszedł bardzo długi, mam nadzieję, że osoby rządne wiedzy na temat olejowania zostały zaspokojone i udało mi się zachęcić chociaż jedną osobę do wprowadzenia nowości w swojej pielęgnacji włosów.
A jakich olei Wy używacie? Lubicie ten rodzaj pielęgnacji?
Czekam na Waszą opinię :)