
Wydaje mi się, że największy problem może przysporzyć znalezienie idealnego podkładu i... tuszu. Zależnie od wyglądu naszych rzęs poszukujemy innego efektu. Boję się nawet zacząć liczyć ile tuszy już wypróbowałam i ile pieniędzy na nie wydałam. Dzisiaj pod lupę weźmiemy 4 tusze:
Maxfactor - Lash Extension Effect
Maybelline - Volum' Express Curved Brush
Rimmel - Magnif'Eyes
Rimmel - Extra Super Lash
Zacznijmy może od zdjęciu i efektu jaki daje poszczególny cień. Wszystkie zdjęcia zrobione w tym samym świetle, po nałożeniu
JEDNEJ warstwy produktu,
bez wcześniejszego czyszczenia szczoteczki, aby zdjęcia były jak najbardziej wiarygodne. Dla porównania, żebyście mogły zobaczyć jaki efekt daje poszczególna maskara -
pierwsze zdjęcie jest to zdjęcie rzęs bez wcześniejszego wytuszowania.
 |
| kliknij, aby powiększyć |
Pierwszy pod lupę weźmy tusz
Maxfactor - Lash Extension Effect.
Ja go po prostu uwielbiam. W sam raz dla kogoś, kto potrzebuje przede wszystkim
wydłużenia. Pogrubiać, nie pogrubia jakoś szczególnie, ale doskonale wydłuża. Daje
naturalny efekt przy jednej warstwie, każda
kolejna nałożona warstwa nie powoduje sklejania rzęs,
nie robi "żabich nóżek", nie ma grudek. Delikatnie
podkręca, ale zdecydowanie nie jest to jej mocna strona. Na
silikonowej szczoteczce nie zbiera się tusz, za każdym razem jak ją wyjmuję z opakowania jest jak dopiero co wyczyszczona. Pod tym względem miażdży pozostałe 3 tusze.
Nie kruszy się w ciągu dnia, czarny kolor nie szarzeje w ciągu dnia na rzęsach. Na pewno kupię ponownie.
6,5 ml tuszu otrzymujemy za: 60zł
Drugim tuszem jest
Rimmel - Magnif'eyes.
Kupiony kiedyś przez całkowity przypadek, niestety nie okazał się kosmetykiem wszechczasów. Po pierwsze - szczoteczka! Nie wiem czy to mój tusz był jakiś felerny, czy każdy egzemplarz jest równie
nieudany. Wąska, o standardowej długości z bardzo krótkimi "włoskami". Sam pomysł może nie był zły, bo Maxfactor ma również wąską szczotkę, ale na tej rimmelowskiej tusz zbiera się niemiłosiernie. Efekt, który możecie zauważyć na zdjęciu jest jeszcze do przyjęcia, ale to szczyt możliwości tej maskary, bo
druga warstwa skleja rzęsy i pojawiają się na nich grudki. Nie da się tego uniknąć, przynajmniej ja tego nie umiem. Szczoteczka
nie jest silikonowa. Co prawda, jak już tusz nałożę, rozdzielę rzęsy i pozbędę się grudek to
trzyma się dość długo, nie kruszy. Jeżeli ktoś ma naturalnie długie i gęste rzęsy i oczekuje jedynie podkreślenia to może i byłby zadowolony, jeżeli ktoś oczekuje "wow" to, to na pewno nie ten kosmetyk. Na koniec muszę dodać jeszcze jedną rzecz -
ząbki w szczoteczce się powyłamywały od samego wkładania i wyjmowania z opakowania. Co prawda, nie wszystkie, ale tak ok. 1/4, co jeszcze bardziej sprzyja zbierania się tuszu na rzęsach. Na pewno nie kupię ponownie.
8 ml tuszu otrzymujemy za: 24,90zł

Trzeci już tusz to
Maybelline - Volum' Expres Curved Brush
Bardzo lubię tę maskarę, chociaż nie jest idealna.
Dość gruba szczoteczka, z
gęsto rozłożonymi włoskami, nie jest sztywna, delikatnie się wygina. Tusz nie zbiera się na szczoteczce. Jeżeli chodzi o sam efekt - na zdjęciu widać efekt po nałożeniu jednej warstwy. Masakra nastawiona na pogrubianie i podkręcanie. Na zdjęciu możecie zobaczyć, że
rzęsy są podkręcone. Druga warstwa
nie powoduje grudek, a jeżeli ktoś umiejętnie nakłada tusz spokojnie może nałożyć trzecią warstwę i uzyskać efekt naprawdę ładnie podkręconych i gęstych rzęs.
Przy "nie wprawnej" ręce początkowe aplikowanie tuszu może być kłopotliwe. Dość duża szczoteczka może odbijać się na dolnej powiece. Jeżeli ktoś go ma - radzę nie zrażać się na początku, tusz daje ładniejszy efekt jak lekko zgęstnieje -
"im starszy tym lepszy" :D Utrzymuje się na rzęsach,
nie kruszy, kolor nie blaknie. Zbiera dobre opinie i ja mu taką wystawiam. Polecam.
10 ml tuszu otrzymujemy za: 25 zł
Ostatni już bohater brany pod lupę to jeden z ostatnich zakupów:
Rimmel - Extra Super Lash.
Wstrzymywałam się nieco z recenzją, bo chciałam "wyrobić" sobie o nim zdanie.
Szczoteczka delikatnie zakrzywiona,
na której końcu niestety tusz lubi się zbierać, przez to łatwo skleić sobie rzęsy jeżeli się spieszymy, albo po prostu nie jesteśmy "wprawione" w tuszowanie rzęs. Bardzo go lubię za
wydłużanie i pogrubianie, oraz za
mocną czerń na rzęsach. Jak same możecie zobaczyć - efekt na zdjęciu po jednej warstwie jest już zadowalający. Szczoteczka ma podkręcać rzęsy - szału nie ma, ale nie zostawia tych rzęs prostych,
rzeczywiście delikatny efekt podkręcenia jest. Jeżeli tylko "popracujemy" z nim dłużej i damy mu zgęstnieć (zaraz po zakupie tusz był bardziej wodnisty, przez co okropnie sklejał rzęsy) to na pewno większość będzie z niego zadowolona... do pierwszy 3-4 godzin. A dlaczego? Niestety, ale w jednej kwestii przegrywa całkowicie z pozostałymi trzema, mianowicie -
kruszy się. Po okołu
3 godzinach widać pierwsze "osypania", po ok.
8 godzinach już w ogóle znika z rzęs. Nie obędzie się bez poprawek w ciągu dnia. Wieczorem nie ma co zmywać, bo większa jego część się wykruszała, a szkoda... bo zapowiadał się ciekawie. Raczej nie kupię ponownie, ale na pewno zużyję do końca.
8 ml tuszu otrzymujemy za: 15 zł
Pierwsze miejsce u mnie otrzymuje tusz:
Maxfactor - Lash Extension Effect
Drugie miejsce:
Maybelline, Volum' Express Curved Brush
Trzecie miejsce:
Rimmel Extra Super Lash
I ostatnie, czwarte:
Rimmel, Magnif'eyes
A jak wygląda Wasz ranking? Co polecacie?
Mam nadzieję, że post okazał się przydatny, bo się trochę naprodukowałam :D Jeżeli macie jakieś pytania - zapraszam do komentarzy :)