A tymczasem, przejdźmy do sedna sprawy.
I niestety znowu kolejność jest przypadkowa, wszystkie błyszczyki uważam, że są równie świetne i niesprawiedliwe byłoby wywyższać któryś bardziej od drugiego.
1. ORIFLAME - GLOSS BOOSTER, odcień TOFFEE
12ml, cena katalogowa: 19,90zł, w promocji bardzo często za 9,90 lub 14,90złOdkryty dawno, dawno temu, został ze mną do dziś. Uwielbiam go przede wszystkim za zapach. Mój w odcieniu toffee pachnie obłędnie, ale nie jest to chemiczny zapach, ale słodki, jak karmel, toffee...
Z reszta, polecam nie tylko konkretnie ten odcień, ale i pozostałe, bo reszta jest również obłędna :D
Bardzo łatwa aplikacja, standardowy aplikator, forma tubki, można zużyć produkt naprawdę do końca, bardzo wydajny, nie klei się, nie wysusza ust, dość długo jak na katalogowy błyszczyk utrzymuje się na ustach, kolor trochę mniej intensywny niż przedstawione w katalogu. Delikatne drobinki, ale nie jest to chamski brokat, w ogóle nie wyczuwalne na ustach. Mimo intensywnego zapachu jest bezsmakowy :D
Uwielbiam go, po prostu. Polecam upolować go podczas promocji, bo prawie 20 zł może być dla kogoś ceną wygórowaną.
2. LIPGLOSS by H&M
11g, 10,90zł
Niestety nie wiem jaki to jest dokładnie numer, bo wszystko oprócz nazwy "Lipgloss by H&M" się starło :D ale mogę polecić Wam wszystkie błyszczyki z tej serii. Nie jest to mój jedyny, ale chyba najbardziej go lubię.Kupiłam go przez przypadek, bo jakoś nigdy nie ufałam kosmetykom z H&M, a tu taka niespodzianka, dlatego też i Was zachęcam do H&M'owych błyszczyków. Jeżeli chodzi konkretnie o ten, to długo się utrzymuje na ustach, dość precyzyjny aplikator, naprawdę wydajny (produktu jest bardzo dużo), łatwo się aplikuje produkt na usta, nie klei się, ładnie pachnie (mój budyniem waniliowym), kolor półtransparentny, z delikatnymi drobinkami, które się ślicznie w słońcu mienią. Nie wysusza ust, a nigdy nie stosowałam pod niego żadnych balsamów ochronnych. Lubię go i nawet dalej będę buszować w H&M'owych błyszczykach.
3. SALLY HANSEN, 18 HOUR LIP TREATMENT, odcień CLEAR NUDE
2,6g, 15-20zł
O tym błyszczyku już pisałam na blogu. Pełną recenzję możecie przeczytać TUTAJ.
4. JOKO, VIRTUAL SPLASH, WATER GLAZE, odcień 17
9ml, 13 zł
To również nie jest pierwszy raz, kiedy pokazuje Wam ten produkt. Całą tę serię uwielbiam, a recenzję tego błyszczyka możecie przeczytać TUTAJ w tanim rozwiązaniu. Co prawda, tam opisuję odcień 20, ale w jakości one się niczym nie różnią, a może komuś 20stka bardziej podpasuje.
5. VIPERA, SWEET&WET, 6
5,5ml, 9 złZawsze ktoś zapyta co mam na ustach, kiedy mam akurat ten błyszczyk. Kupiony przez totalny przypadek, u mnie w drogerii był w promocji i nie spodziewałam się, że może być tak cudowny. Jest to zdecydowanie mój KWC jeżeli chodzi o błyszczyki, coś czuję, że długo się z nim nie rozstanę.
Przede wszystkim - jeżeli chodzi o kolor - wykończenie bez drobinek, nie świeci się, więc jeżeli ktoś nie lubi tego efektu, na pewno polubi ten produkt. Nie klei się, włosy się nie przylepiają, delikatny, ale nie nachalny zapach, bardzo poręczne, zgrabne, małe opakowanie. Niska cena, przy dużej wydajności błyszczyka. Łatwo dostępny, duża gama pozostałych kolorów, delikatnie natłuszcza usta, więc ich nie wysusza. Ślicznie lśni, rzeczywiście efekt "wet", wygląda trochę jak bardzo kremowa pomadka. Nie robi prześwitów, jednolity kolor. Średnia trwałość, wymagane poprawki w ciągu dnia, ale akurat ja uwielbiam się nim poprawiać, bo jest ideaalny. Pasuje praktycznie do każdego makijażu. Gdybym musiała wybrać jeden ulubiony, byłby to ten. Polecam z całego serca, mam nadzieję, że jestem w miarę obiektywna i Wy też będziecie z niego zadowolone.
Efekty na ustach:
Wszystkie błyszczyki dały równomierny kolor na ustach, ale odbijały kolor, więc wyglądają w niektórych miejscach ciemniej, a w niektórych jaśniej.
Wszystkie błyszczyki dały równomierny kolor na ustach, ale odbijały kolor, więc wyglądają w niektórych miejscach ciemniej, a w niektórych jaśniej.
| H&M |
| Oriflame |
| Vipera |
| Virtual Splash |
| Sally Hansen |
Jak Wam się podoba moje TOP 5? Jakie są Wasze typy? Lubicie nudziaki na ustach?



