CENA: 12 zł
DOSTĘPNOŚĆ: Bardzo słaba, ja go nie widziałam w żadnym sklepie stacjonarnym, podejrzewam, że trzeba szukać w mniejszych drogeriach, lub w internetowym sklepie Mon Ami (który znajdziecie TUTAJ).
ZAPACH: Jak o najtrafniej określić? Zapach babcinego pudru. :D Po nałożeniu na policzki oczywiście nie wyczuwalny.
WARIANTY KOLORYSTYCZNE: Mój jest w odcieniu numer 3. Dostępne są jeszcze 3 pozostałe kolory.
NUMER 3:
NUMER 4:
Muszę przyznać, że kolorystycznie skojarzyły mi się z pudrami mozaikowymi NYXa:
Puder składa się z 5 kolorów, w tym dwa mają drobinki rozświetlające, a jeden wydaje się całkowicie matowy (w moim przypadku jest to blady róż).
TRWAŁOŚĆ: Dość dobra, po powrocie do domu, po ok 7-8 godzinach mam go nadal na twarzy, z czasem delikatnie blaknie, schodzi równomiernie, nie robi plam.
WYDAJNOŚĆ: Ciężko określić, ponieważ nie mam go długo. Po ok. 2-3 tygodniach regularnego stosowania zużycia znacznego nie zauważyłam.
APLIKACJA: Na całą twarz puder absolutnie odpada, do tego się nie nadaje (przynajmniej mi), bo nie daje równomiernego kolorytu całej twarzy. Natomiast dobrze się sprawdza jako róż, a nawet puder brązujący.
Na umieszczonych niżej swatchach będziecie mogli zobaczyć jak wygląda w obu tych wariantach.
Produkt nakładany bez żadnej bazy, nie miałam na sobie pudru, podkładu, ani korektora.
I małe porównanie:
Ja zdecydowanie wolę go stosować jako róż. Pod kości policzkowe trzeba nakładać ostrożnie, ponieważ można przesadzić z kolorem i nabawić się słodkich, pomarańczowych policzków :D
KONSYSTENCJA: Puder prasowany, ale nie jest zbyt twardy, przy nakładaniu na pędzel delikatnie się sypie, delikatnie kremowy.
SKŁAD:
Miałyście już go? A może planujecie zakup? Lubicie pudry mozaikowe?
Podobała Wam się recenzja? Czekam na Wasze opinie ;-)








