Wystarczy dobrze poszukać i czasem zaufać nieznanym markom. Dzisiaj mały przegląd przez cienie o magicznej nazwie - Magic Visage.
Jeżeli chodzi o samą dostępność - ja je kupiłam "hurtowo" na allegro. Wiadomo, bardzo często kupując produkt w ciemno kupimy po prostu bubel, ale kto nie ryzykuje, ten... nie pije szampana, czy jakoś tak ;-)
Podejrzewam, że można je zakupić w jakichś małych drogeriach, a może nawet w sklepach ze wszystkim i niczym po 3-5 zł. W każdym razie warto wytężyć wzrok i szukać czarnego, prostokątnego opakowania z trzema, ułożonymi w paski cieniami.
Cena - jak na cień - śmiesznie mała. Jedną paletkę, która składa się z 3 cieni zakupiłam za ok. 3 zł, czyli wychodzi 1 zł za jeden cień. Po takiej cenie nie spodziewamy się cudów, ale czy na pewno?
Nie będę pisać o wydajności, bo wszystkie wiemy, że akurat cienie najtrudniej wykorzystać. Używam ich już naprawdę spory kawał czasu i do tej pory żaden z nich nie dotknął denka.
Cienie możemy z pojedynczych paletek wydobyć i włożyć do paletki, przykleją się na magnes.
Oczywiście bez bazy nie są zbyt intensywne na powiece, tak samo jak się na niej długo nie trzymają, ale chyba większość z nas ma bazę w kosmetyczce, więc to nie jest przeszkodą.
Cienie na bazie trzymają się absolutnie cały dzień, nie ścierają się i nie blakną. Dobrze się rozcierają i mieszają z innymi kolorami.
Nie wiem jak wygląda cała dostępna paleta kolorów, ale ja mam zarówno cienie całkowicie matowe jak i perłowe i z drobinkami.
Sypią się - to trzeba przyznać, ale przy pomocy pędzla typu wachlarz, albo innym większym pędzlem możemy bez problemu pozbyć się osypanego cienia spod powiek.
Konsystencją nie odbiegają od klasycznego cienia - ani za sypkie, ani zbyt kremowe.
Opakowanie - stosunkowo cienki plastik, jakością nie powala, ale ja wszystkie cienie później przełożyłam do paletki.
I gwóźdź programu - czyli to, co w cieniu nas najbardziej interesuje - jego pigmentacja. Mam nadzieje, że jak zobaczycie poniższe zdjęcia zrozumiecie dlaczego wspominam o cieniach Magic Visage.
Za przysłowiowe grosze możemy kupić naprawdę ciekawy cień, który przeciętnej Polce do codziennego makijażu wystarczy, co nie znaczy, że nie można się nimi "pobawić" i wyczarować coś innego, bo i do tego się nadają.
Podsumowując - jeżeli je gdzieś zobaczycie, radziłabym obdarzyć je kredytem zaufania i z większym zrozumieniem spojrzeć na nazwę "Magic Visage", bo nie zawsze to co tanie i nieznane jest niedobre, czasami może się okazać prawdziwą perełką za tytułowe "grosze".
Strona producenta:
http://www.editt.pl/produkty/magic-visage/cien-mv-paski/
Macie takie swoje perełki, które niekoniecznie królują wśród znanych marek, a dla Was są bardzo dobrym kosmetykiem?
Jaki macie stosunek do produktów średnio znanych firm?
Czekam na Wasze opinie ;-)









