Obserwatorzy

10 grudnia 2013

Ciepły bronzer dla bladziochów

Oprócz paru dni lata praktycznie przez całe swoje życie chodzę blada jak ściana - mimo to nie lubię się z różami, ale za to pałam miłością do bronzerów. W przypadku bronzera Lily Lolo - South Beach miłość ta zdecydowanie jest ze wzajemnością ;-)

Z uwagi na jasny koloryt cery przede wszystkim od bronzera oczekuje nadania blasku twarzy i odpowiedniego wykonturowania policzków. Nie używam róży, więc dla mnie zadanie to powinien spełnić jeden produkt jakim właśnie jest bronzer. Nie lubię też rozświetlaczy, więc powinien być całkowicie matowy.
Przy pomocy Pani Aleksandry ze strony Costasy udało mi się nareszcie dobrać idealny odcień bronzera. Odcień South Beach to dość ciepły, lekko pomarańczowy, trochę ceglasty, ale idealnie pasujący pod mój typ urody i odcień skóry kolor.
Dobrze nakłada się go zarówno na nałożony podkład mineralny jak i na klasyczny kremowy podkład. Łatwo rozprowadza się pędzelkiem (zarówno z włosia syntetycznego jak i naturalnego). W ciągu dnia nałożony kolor traci nieco na intensywności, ale nawet po 8-9 godzinach bronzer dalej podkreśla delikatnie kości policzkowe.


Daje efekt delikatnej, naturalnej opalenizny. Doskonale pasuje do każdego typu makijaży - zarówno do jasnych dziennych jak i intensywnych i kolorowych. Nie błyszczy się (!) dając całkowicie matowe wykończenie. Ociepla kolor skóry i nadaje promiennego wyglądu twarzy.


Jak większość mineralnych kosmetyków - sypka. Dalej wolałabym coś w kamieniu ;-) Odcień jest mocno napigmentowany, ale można jego nasycenie dawkować nakładając kolejne warstwy - zarówno możemy uzyskać mocny efekt jak i delikatne "muśnięcie" słońcem.





Charakterystyczne dla kosmetyków Lily Lolo - okrągłe pudełeczko z blokowanym sitkiem.




72,90zł za 8g







Używam go codziennie od ponad miesiąca i zużyłam go bardzo mało. Wysypuję znikomą ilość na pokrywkę co starcza na oba policzki.









W Warszawie znajduje się stoisko kosmetyków Lily Lolo w Galerii Mokotów; strona www.costasy.pl




Mika, tlenki żelaza, dwutlenek tytanu. Bronzer nie zawiera drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwników i konserwantów



Z tego co czytałam opinie innych osób odcień ten ma albo swoich zwolenników, albo przeciwników którym nie podoba się zbyt ciepły odcień bronzera. Dla osób takich jak ja, które oczekują matowego, ciepłego wykończenia i wyrazistego podkreślenia policzków produkt nada się idealnie szczególnie na chłodne dni kiedy nie mamy szans na złapanie słonecznych rumieńców. Uwielbiam go, bo ze względu na naturalny skład nie jest szkodliwy dla mojej skóry, a przy tym daje efekt o którym zawsze marzyłam. Lubię testować inne bronzery, ale to zdecydowanie jest bronzer w mojej TOP 5. Polecam go bez względu na cenę, bo produkt jest jej wart.


Miałyście może ten bronzer? Jak Wam się podoba efekt?

20 komentarzy:

  1. Dla mnie to niestety troszkę zbyt pomarańczowy odcień :) moim #1 jest Bahama Mama :) Jest dość ciemny i łatwo z nim przesadzić, ale już chyba nauczyłam się z nim obchodzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak jak pisałam - niektórym odcień nie podpasuje, ale myśle, że to kwestia urody i odpowiedniego doboru koloru - ja w innych niż ceglastych odcieniach nie wyglądam zbyt dobrze. Bahama Mama byłaby dla mnie zbyt zimna w odcieniu :(

      Usuń
  2. oj to chyba odcień nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten kolor nie będzie odpowiedni dla mnie. Wolę chłodniejsze i bardziej subtelne odcienie, ale na Twojej buzi wygląda idealnie i nie dziwię się, że jest jednym z faworytów ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja wolę bronzery w kamieniu, bo dla mnie są wygodniejsze. Używam bronzera Catrice wersji dla brunetek - bardzo dobry i niedrogi produkt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też chyba wole te w kamieniu, ale póki co przyzwyczajam się do sypkiego - na szczęście w miarę przyjemnie się go aplikuje, nie pyli się tak mocno

      Usuń
  5. Nigdy przenigdy nie próbowałam kosmetyku mineralnego. Może się skuszę po świętach? Kto wie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warto spróbować, ja jestem bardzo zadowolona :)

      Usuń
  6. Ja niestety nie potrafię sie posługiwać bronzerem.. zawsze wychodzi mi efekt brudnej twarzy więc już nawet nie próbuję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zazwyczaj to nie jest kwestia nieumiejętnego nałożenia, a jedynie złego kosmetyku ;)

      Usuń
  7. bardzo fajny, ja akurat wolałabym trochę chłodniejszy odcień, ale to zależy od cery i jaki efekt chcemy osiągnąć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie - ten idealnie nadaje się do bladziochów ;-)

      Usuń
  8. Wydaję się, że bardzo wpada w pomarańcz, jednak na twoich policzkach ładnie to się komponuję ;)

    PS. jeżeli masz ochotę zapraszam http://i-am-elfu.blogspot.com/ ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wygląda bardzo fajnie, też jestem bardzo blada :)) z bronzerów Lily Lolo mam Waikiki i bardzo się polubiliśmy ;))

    OdpowiedzUsuń

Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna.
Dziękuję za poświęcenie czasu i każdy oddany komentarz :)